czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 7

Obudziłam się z wielkim uśmiechem na twarzy, ponieważ to co się wczoraj stało było niesamowite, całując chłopaka którego znam zaledwie 2 tygodnie. Wstałam, podeszłam do szafy i wyciągnęłam moje ulubione niebieskie rurki i bejsbolówkę, po czy poszłam do łazienki i się umyłam. Ubrałam się, związałam włosy w luźnego koka i zeszłam na dół. Wyciągnęłam miskę z szafy, a do niej wsypałam płatki i zalałam mlekiem. Mama poprosiła mnie żebym zajęła się siostrą, bo jej nie będzie aż do 22:00, po prostu świetnie, co ja teraz zrobię, jestem umówiona z Louisem na 18:00 Będę musiała zadzwonić po opiekunkę, lub zrezygnować z Louisa. Zdecydowałam na to pierwsze. Mój telefon zawibrował na blacie, przerwałam jedzenie i sięgnęłam po niego. To była Kate.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Kate
Odbiorca: Cassie

Hej, mam dobre wiadomości, wracam za tydzień! :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To naprawdę świetna wiadomość, szybko wystukałam wiadomość.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Cassie
Odbiorca: Kate

Hej :) Super, nie mogę się doczekać :).

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wysłałam wiadomość i wróciłam do jedzenia moich płatków.


Louis POV:

Dochodziła 18:00, a ja panikowałem, ponieważ to pierwsza randka na której byłem od dwóch lat i bałem się że zmieni zdanie, zna mnie tylko od dwóch tygodni i nic prawie o mnie nie wie. Jakim ja jestem idiotą. Wyszedłem z domu i wsiadłem do mojego czarnego Audi, 5 minut później byłem pod domem Cassie, wysiadłem z auta i podszedłem do drzwi i zapukałem. Otworzyły się kilka sekund później, a moim oczom ukazała się Cassie w pięknej białej zwiewnej sukience na ramiączkach która sięgała jej ponad kolana,  i parę czarnych vansów, włosy opadały na jej gołe ramiona a końcówki były lekko podkręcone. Wyglądała prześlicznie.
- Hej - powiedziałem w końcu, gdy odzyskałem zdolność mówienia.
- Hej - uśmiechnęła się.
- Idziemy? - skinęła głową i wzięła w rękę skórzaną kurtkę. Wsiedliśmy do samochodu i odpaliłem silnik odjeżdżając z pod jej domu.
- Najpierw pojedziemy na kolację - oznajmiłem.
- Okej.
Przez całą drogę patrzyła za okno do restauracji. Dojechaliśmy na miejsce koło 18:20. Wysiadłem z auta i obszedłem go, aby otworzyć drzwi dla Cassie, uśmiechnęła się na mój gest i cicho podziękowała, złapałem ją pod ramię i ruszyliśmy w stronę wejścia.
- Stolik na nazwisko Tomlinson - powiedziałem do faceta przy wejściu, ten poszukał moje nazwisko na liście odznaczył je i wskazał gdzie znajduję się nasz stolik. Stał on przy dużym oknie skąd był dobry widok na ulicę, przez co mogliśmy obgadywać i pośmiać się z przechodni. Kilka minut później podszedł do nas kelner z notatnikiem w ręku i poprosił o zamówienia,
- Spaghetti z klopsikami i cole z lodem proszę - powiedziałem i zapisał w notatniku, potem skierował wzrok na Cassie.
- To samo - powiedziała i uśmiechnęła się, a kelner odszedł z zamówieniem, mówiąc że danie będzie podane za 15 minut.
- I jak ci się podoba? - spytałem, przerwała rozglądanie się i spojrzała na mnie.
- Jest ślicznie, dziękuje - uśmiechnęła się, jejku jak ja kocham jej uśmiech, jest taki piękny i pokazuje małe dołeczki. 10 minut później dostaliśmy nasze zamówienia. Kolacja minęła świetnie, w miłym i zabawnym nastroju. Podczas jedzenia spaghetti jak to mam w zwyczaju, wciągam makaron i zostaje ochlapany sosem po twarzy, na co Cassie się zakrztusiła swoim piciem, a potem oboje śmialiśmy się tak głośno że pewnie cała restauracja nas słyszała, mamy szczęście że nikt nas nie wyrzucił za bycie głośnym. Gdy skończyliśmy jeść była godzina 19:05, więc wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do samochodu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i jak wam się podoba? Sorki że taki krótki, to jeszcze nie koniec wycieczki. Następny będzie w sobotę, ale nie wiem o której godzinie i będzie on znacznie dłuższy niż reszta :D

Czytasz=komentuj :D

4 komentarze:

  1. Zajebisty. Lou jest słodki. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny
    Jaki Lou jest kochany
    Genialny rozdział
    Czekam na kolejny
    Buziaki
    Mela
    Dużo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje :* Pozdrawiam. Rozdział już się pojawił :D

      Usuń