środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 1

Jak zwykle Ryan się spóźnia. Czasami mi się wydaje że mnie olewa, że już mu na mnie nie zależy. Czekam w tym parku już jakąś godzinę. Po raz kolejny sprawdzam telefon, nic, żadnych wiadomości ani nieodebranych połączeń. Wzięłam swoją torebkę z ławki i ruszyłam w stronę domu. Dlaczego on zawsze mi to robi, umawia się ze mną, a potem mnie wystawia. Muszę z nim poważnie pogadać. Nie patrząc przed siebie gdzie idę, poczułam jak uderzam w czyjąś klatkę piersiową, szybko odskakuje i spoglądam na szatyna. Ma brązowe włosy i niebieskie tęczówki, które na mnie spoglądają. Ubrany był w czarną bluzę z zawiązanymi sznurkami pod brodą od kaptura, a pod tym biały T-shirt i czarne rurki, na stopach miał ciemne Vansy. Przez chwile tak na siebie patrzyliśmy, oboje nie wiedząc czy się odezwać. Nie była to jednak niezręczna cisza, lecz przeciwnie.
- P…Przepraszam – przerwałam ciszę, nadal patrząc w jego oczy i posyłając nieśmiały uśmiech w jego stronę.
- Nie szkodzi – powiedział i tak samo obdarzył mnie uśmiechem, po czym odchodził nie zrywając ze mną kontaktu wzrokowego, dopóki nie wpadł na babcie przed nim która wyklęła go pod nosem, zmuszając się na oderwanie ode mnie wzroku, na co się zachichotałam. Przez chwilę jeszcze patrzyłam się za nim, ale się nie odwrócił, więc i ja postanowiłam wrócić na ziemie i ponowić mój spacer do domu. Otworzyłam drzwi od mieszkania kładąc klucze na blat, i ściągnęłam buty rzucając je gdzieś w kąt. Udałam się do kuchni, gdzie nalałam sobie soku i wstawiłam popcorn, po czym udałam się do salonu i zaczęłam szukać jakiegoś filmu, gdy już znalazłam w tym samym czasie mikrofala wydała z siebie pisk oznajmiając że popcorn jest już gotowy, Poszłam więc do kuchni i wsypałam go do miski, i wróciłam do salonu wrzucając płytę do odtwarzacza, usiadłam wygodnie na kanapie i zaczęłam oglądać film Wyśpiewać Marzenia, który jak się okazał był moim ulubionym i nigdy mi się nie znudzi jego oglądanie.

Następnego ranka obudziłam się o 13:15, ponieważ są wakacje i siedziałam do późna oglądając filmy. Udałam się do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam czerwone rurki, bokserkę oraz bieliznę, ubrałam się szybko i zeszłam na dół do kuchni.
- Cześć mamo – przywitałam się.
- Dzień dobry Cassie – odpowiedziała i ucałowała mnie w czoło.
- Hej siostrzyczko – powiedziałam do mojej małej 3 letniej siostry i potargałam jej czuprynę, na co zrobiła smutną minkę. Zachichotałam i podeszłam do lodówki wyciągając mleko, odstawiłam je na blat i wyciągnęłam miskę i wsypałam do niej płatki zalewając je mlekiem, usiadłam na wysokim krześle i zaczęłam jeść. Kiedy skończyłam umyłam miskę i już chciałam się udać na górę do pokoju kiedy mama mnie zatrzymała.
-Cassie?
-Tak?
-Możesz się dzisiaj zająć Ellie?
-Ale umówiłam się z Kate.
-Proszę Cassie obiecuje że ci to wynagrodzę, dostałam pilne zgłoszenie się do pracy, zresztą Kate może tu do ciebie przyjść i porobicie coś razem, wyjdziecie na dwór czy coś.
-Dobra – powiedziałam na co się uśmiechnęła. Pobiegłam w górę schodów do swojego pokoju aby napisać do Kate. Położyłam się na łóżku i wzięłam się za pisanie wiadomości.


Nadawca: Cassie
Odbiorca: Kate
Hej, muszę się zająć siostrą bo mama dostała pilne zgłoszenie do pracy. Przyjdziesz do mnie? J

Wysłałam wiadomość i odłożyłam telefon na szafkę nocną, wstałam z łóżka i podeszłam do biurka odpalając laptopa, weszłam na Twittera i napisałam kilka postów, potem na Tumblr’a i reblogowałam różne posty oraz napisałam też kilka swoich. Mój telefon wydał z siebie dźwięk który oznacza nową wiadomość, szybko wstałam i podeszłam do szafki, wzięłam telefon do ręki i odblokowałam go.


Nadawca: Kate
Odbiorca: Cassie
Jasne będę za godzinę. :D


Spojrzałam na zegarek w telefonie 15:00.  Postanowiłam iść do sklepu i kupić jakieś przekąski. Zaszłam na dół, mamy już nie było co oznacza że wyszła do pracy i zostałam sama z siostrą. Weszłam do kuchni i zauważyłam kartkę na blacie od mamy.
Cassie masz tu pieniądze i zrób zakupy. Nie wiem o której wrócę, ale pamiętaj Ellie ma być w łóżku o 21.
Kocham was. :*
Mama.

Odłożyłam kartkę na bok i wzięłam pieniądze oraz listę zakupów która była do nich dołączona, i poszłam do salonu gdzie była Ellie i bawi się klockami.
-Ellie idziemy do sklepu – powiedziałam do siostry a ona wstała i pobiegła na korytarz, kiedy ja do niej dotarłam ona już się siłuje z butami na co się zachichotałam, ponieważ założyła lewy na prawą stopę a prawy na lewą stopę. Podeszłam do niej i założyłam je poprawnie, po czym ja założyłam swoje vansy. Zgarnęłam jeszcze klucze z blatu i wyszłyśmy z domu. Ellie jak zawsze biegała a ja co chwile musiałam krzyczeć żeby się nie oddalała za daleko. Weszłyśmy do sklepu i zaczęłam wrzucać potrzebne produkty z listy do wózka.
-To to – Ellie ciągnęła mnie za rękaw i pokazała mi Kinder niespodziankę w ręku. Uśmiechnęłam się i wrzuciłam jajko do wózka a mała podskoczyła z radości i klasnęła w dłonie. Ona jest taka urocza że ciężko jest jej odmówić, uwielbiam dzieci kiedy są szczęśliwe i dostają to co chcą, a mama zawsze się z nią kłoci ale zawsze na marne jej to wychodzi. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie kłócących się mamy z moją siostrą. Kiedy już wszystko miałam podeszłam do kasy i zaczęłam wykładać produkty na taśmę. Pakowałam już skasowane produkty do reklamówek, gdy mignięciem zauważyłam znajomą mi twarz przy tej samej kasie, to był ten chłopak na którego wczoraj wpadłam, złapaliśmy kontakt wzrokowy i patrzyliśmy sobie w oczy dokładnie tak samo jak wczoraj. Nie wiem jak długo tak staliśmy i się na siebie patrzyliśmy ale z transu wyrwała mnie kasjerka trochę zirytowana, kątem oka zauważyłam że chłopak się chichocze, uśmiechnęłam się przepraszająco do kasjerki i podałam jej banknoty, wydała mi resztę i wyszłam ze sklepu.
-Zaczekaj! – usłyszałam wołanie, zatrzymałam się i odwróciłam w jego stronę, chłopak był ubrany w koszulkę na ramiączkach z jakimś logiem, czarne rurki i czarne vansy.
-Cześć – powiedział i się uśmiechnął do mnie ukazując śnieżno białe uzębienie, był strasznie słodki, uprzejmy i… seksowny. Tak, tak przyznałam się był seksowny. Zauważyłam też kilka tatuaży.
-Cześć – odpowiedziałam i się uśmiechnęłam, poczułam jak moje policzki robią się ciepłe co oznacza że się rumienie, spuściłam głowę żeby je schować i przygryzłam wargę, na co on zachichotał dając mi znać że zauważył. Pieprzone rumieńce.
-Jak masz na imię? – zapytał.
-Cassie – powiedziałam mu i spojrzałam na niego a on się znowu uśmiechnął.
-Ładnie -  rzucił komplement na co się jeszcze bardziej zarumieniłam – ślicznie wyglądasz kiedy się rumienisz – znowu obdarzył mnie komplementem. Teraz to już na pewno przypominam dorodnego buraka. Poczułam szarpanie za rękaw, spojrzałam w dół.
-Kto to jest? – zapytała Ellie. Ach te ciekawskie dziecko.
-Yyy… nikt – chłopak spuścił głowę jakby posmutniał więc szybko dodałam – kolega – podniósł głowę i się uśmiechnął, odpowiedziałam mu tym samym – ja… muszę już iść… pa – odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę domu.
-Do zobaczenia Cassie – usłyszałam jeszcze za sobą. Od kluczyłam drzwi od domu i weszłyśmy do środka. Ściągnęłam buty i położyła klucze na blat, po czym poszłam do kuchni i rozpakowałam zakupy. Spojrzałam na zegarek 15:52, Kate niedługo będzie więc postanowiłam przygotować jakieś przekąski i picia, zaniosłam je do salonu kładąc wszystko na stolik. Chwile później usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam, moim oczom ukazała się moja przyjaciółka. Miała długie ciemne włosy, ubrana była w krótkie spodenki i bokserkę.
-Hej – powiedziałam i przytuliłam ja na powitanie.
-Hej – odpowiedziała i także mnie przytuliła. Ściągnęła buty i weszłyśmy w głąb domu.
-Przepraszam cię. Wiem że byłyśmy umówione ale mama mi tak nagle z tym wyskoczyła i nie mogłam nic zrobić.

-Nie szkodzi, następnym razem. Mamy przecież jeszcze całe wakacje. – powiedziała i uśmiechnęłam się na co odetchnęłam z ulgą. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, macie pierwszy rozdział :D Podoba wam się? Jak myślicie co to za tajemniczy chłopak? Piszcie w komentarzach, przyjmuje krytykę. Komentarze naprawdę dają motywacje do pisania więc proszę jeśli czytasz zostaw po sobie jakikolwiek znak choćby zwykłe " :)". Dziękuje i pozdrawiam.

Czytasz=komentuj :)




2 komentarze: