czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 9

Następnego ranka obudziła mnie Ellie, pewnie dlatego że jest południe, ponieważ wczoraj wróciłam późno w nocy i byłam strasznie wykończona. Otworzyłam leniwie oczy i spojrzałam na zegarek 14:00, a potem na Ellie.
- Mama mówi że masz się mną zająć bo wychodzi.
- Okej, już wstaje - wygramoliłam się z łóżka z głośnym jękiem niezadowolenia. Wyciągnęłam czyste ubrania z szafy i poszłam do łazienki się odświeżyć. Gdy skończyłam poszłam do kuchni, zrobiłam sobie tosty i gorącą czekoladę, usiadłam na wysokim krześle i wzięłam jakąś gazetę i zaczęłam ją przeglądać. Kiedy skończyłam oglądałam z Ellie bajki które mi się już znudziły.
- Idziemy do parku? - zapytałam z nadzieją.
- Taak! - krzyknęła uradowana, wyciągnęłam telefon i napisałam do Louisa.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Cassie
Odbiorca: Louis

Hej, przyjdziesz do parku? Jestem z siostrą :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Natychmiastowo otrzymałam wiadomość jakby czekał że do niego napisze.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Louis
Odbiorca: Cassie

Okej, zaraz będę :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ubrałam buty i pomogłam zrobić to samo Ellie, zgarnęłam telefon i klucze po czym wyszłyśmy z domu zakluczając drzwi. Ellie biegała,skakała dookoła jak zawsze, czasami mam wrażenie czy nie została podmieniona w szpitalu. Dotarłyśmy do parku 5 minut później, pomogłam Ellie rozhuśtać się na huśtawce a potem pobiegła się pobawić gdzie indziej, a ja poszłam usiąść na ławce. Chwilę później ktoś zakrył mi oczy i powiedział.
- Zgadnij kto to. - od razu wiedziałam.
- Kate! - krzyknęłam i szybko wstałam i ją przytuliłam prawie się przewracając - tęskniłam!
- Ja też.
Gdy w końcu się odsunęłyśmy od siebie usiadłyśmy razem na ławce i rozmawiałyśmy jak było u babci.
- Było super, babcia jak zwykle płakała jak wyjeżdżałam, ponieważ nie wiadomo kiedy znów ja zobaczę. Jestem okropną wnuczką ale nie mam czasu, tym bardziej że mieszka w Doncaster a ja w Londynie.
- Nie jesteś okropna, ona rozumie że mieszkacie daleko od siebie i nie zawsze możesz do niej pojechać.
- Wiem - uśmiechnęła się do mnie a ja odwzajemniłam uśmiech i rozmawiałyśmy o wszystkim o i niczym. Kilka minut później zauważyłam Louisa idącego w naszą stronę, no super znowu będzie detektyw Mayson w akcji. Kocham ją ale czasami to mnie przeraża wszystko chcę wiedzieć.
- Hej - przywitał się.
- Hej - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się, usiadł koło mnie, był ubrany w niebieskie rurki, białą koszulkę na ramiączkach z logiem i na stopach miał swoje zwykłe czarne vansy. Kate dała mi pytające spojrzenie.
- Później ci opowiem - powiedziałam bezgłośnie na co kiwnęła głową. W tym momencie podbiegła Ellie i rzuciła się na Kate.
- Gdzie byłaś? Tęskniłam za tobą! - krzyczała.
- W odwiedziny u babci. Też za tobą tęskniłam. - przytuliła małą.
- Cassie Cassie, możemy pójść na lody? Proszę - prosiła mnie Ellie, a nie ona mnie błagała, zaśmiałam się i kiwnęłam głową na co krzyknęła głośno że pewnie całe miasto ją słyszało, boże co ja z nią mam. Spojrzałam na Louisa, wzruszył tylko ramionami i wstał, zrobiłam to samo a on objął mnie w pasie przyciągając bliżej i pochylił się.
- Z tobą wszędzie - wyszeptał, a ja się zarumieniłam, spojrzałam na Kate, a ta mi dawała jeszcze bardziej zdezorientowane spojrzenie, wzruszyłam ramionami i ustawiliśmy się w kolejce, gdy miałam już lody zapłaciłam i wyszliśmy ze sklepu. Chodziliśmy i rozmawialiśmy w kółko kilka godzin, póki telefon nie zaczął mi dzwonić.

- Hej mamo.
- Gdzie wy jesteście?
- W parku, jestem z Kate i.. przyjacielem.
- Widzę was w domu za 20 minut.
- Okej - rozłączyłam się.

- Mamy być w domu za 20 minut. - oznajmiłam wszystkim.
- Okej - Kate i Louis się zgodzili a Ellie jak zwykle marudziła.
- Ellie proszę przestań bo cię w szafie zamknę.
- No ale...
- Żadne ale idziemy do domu. - zaczynała mnie już wkurzać, mam nadzieje że to tylko taki wiek i jej przejdzie to marudzenie. Weszliśmy do domu.
- Wchodzisz? - zapytałam Louisa gdy ten stał przed drzwiami jakby nie wiedział czy może.
- Tak jasne - uśmiechnął się, co odwzajemniłam i ściągnęłam buty.
- Mamo jesteśmy!
- W kuchni!
- Siadajcie, kolacja gotowa - powiedziała i uśmiechnęła się. Wszyscy zajęliśmy miejsca i nastała dziwna cisza, mama patrzyła się na Louisa jakby nigdy nie widziała chłopaka w moim towarzystwie.
- Mamo przestań - spojrzała na mnie i wyszeptała chiche "przepraszam".
Po kolacji pożegnaliśmy się z Kate a ja z Lou poszliśmy do mojego pokoju.

Louis POV.

Weszliśmy do pokoju Cassie, przy ścianie naprzeciwko drzwi było łóżko a obok szafka nocna a na niej lampka nocna, po lewej stronie było biurko z laptopem a po jego lewej szafa, w rogu między łóżkiem a biurkiem było duże okno z parapetem na którym możesz siedzieć, a na podłodze duża czarna pufa beanbag.* A po prawej stronie były drzwi które prawdopodobnie prowadzą do łazienki. Usiadłem na łóżku obok Cassie nie wiedząc co powiedzieć lub zrobić. Tak naprawdę chciałem się na nią rzucić i całować w nieskończoność ale nie mogłem, bałem się że mnie odrzuci, chociaż nie zrobiła tego poprzednim razem.
- Gdy miałem 5-6 lat - zacząłem, starając się jakoś przerwać ciszę jakąś rozmową i udało się bo Cassie spojrzała na mnie więc kontynuowałem - wybiegłem z domu całkiem nago i nie chciałem wrócić się ubrać.. - zaśmiałem się na wspomnienie z dzieciństwa, a potem usłyszałem chichot Cassie - W końcu mama się poddała i przestała za mną ganiać po całej okolicy. Wróciłem po kilku minutach ale się nie ubrałem, po prostu cały dzień spędziłem nago.- Śmialiśmy się przez chwilę. Potem Cassie opowiedziała mi swoją historię z dzieciństwa.
-Pamiętam, jak miałam 7 lat, brałam udział w przedstawieniu szkolnym, gdy wchodziłam na scenę potknęłam się i popsułam występ. Inne dzieci się ze mnie śmiały jaka to ja niezdarna jestem, a inni byli na mnie źli ponieważ zepsułam im przedstawienie, a na koniec najlepsze - przerwała i zaczęła się śmiać - spadłam ze sceny na kamerzystę i zaczęłam ze wstydu nieustannie pierdzieć Na szczęście już tego nie robię. - dokończyła i roześmiała się na dobre, po chwili dołączyłem do niej leżąc na łóżku i kuląc się ze śmiechu aż mnie wszystko bolało. Po kilku minutach gdy się już uspokoiliśmy zaczęliśmy opowiadać sobie więcej takich historii z dzieciństwa, jak i te dobre jak i te złe. Było przy tym dużo zabawy i śmiechu aż w końcu się położyliśmy zmęczeni i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Boże ja tak bardzo was przepraszam za moja nieobecność, miałam dodać rozdział wczoraj ale byłam na urodzinach koleżanki i w ogóle się spóźniam z rozdziałami i bardzo was za to przepraszam ale mam strasznie pokręcony tydzień. Dopiero teraz go skończyłam. Obiecuję że się poprawie. :( I postaram się dodać kolejny w sobotę.

*Beanbag - to taka jakby pufa albo wielka poduszka na której można siedzieć i w środku ma takie kuleczki styropianu czy coś.

Jak wam się podoba rozdział? Nie wyszedł mi tak jak chciałam żeby wyszedł ale trudno, postaram się poprawić. :)  Jeszcze  raz was przepraszam :D


Czytasz=komentujesz :D

2 komentarze: