piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 3

Następnego dnia wstałam dość wcześnie jak po całonocnym seansie. Była 11.26. Wstałam z łóżka, zgarnęłam czyste ubrania oraz bieliznę i skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i ubrałam się w przygotowane ubrania, były to szorty bo jest dzisiaj bardzo gorąco i bokserkę, włosy spięłam w luźnego koka. Zapukałam do pokoju gościnnego gdzie spała Kate.
- Chwila! - usłyszałam  - Okej! - weszłam do pokoju.
- Hej, obudzisz Ellie i pomożesz jej się ubrać? A ja pójdę przygotować śniadanie.
- Jasne. - Uśmiechnęła się. Wyszłam z pokoju i sprawdziłam pokój mamy, nie było jej tam. Zjechałam na dół po poręczy, i poczułam zapach naleśników. Weszłam do kuchni i zobaczyłam czubaty talerz naleśników z czekoladą.
- Jeju mamo dziękuje, kochana jesteś! - powiedziałam i ją przytuliłam.
- Siadaj i jedz póki ciepłe. Dziewczyny już wstały? - zapytała mama, i wtedy do kuchni wparowały dziewczyny.
- Naleśniki!! - Kate i Ellie krzyknęły w tym samym czasie i spojrzały na siebie, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Kiedy już się uspokoiły usiadły przy stole i zaczęły jeść.
- Mmm pyszne... jak ja dawno nie jadłam naleśników, normalnie niebo w gębie. Kocham twoją mamę - rozmarzyła się Kate.
- To czemu twoja mama nie robi ci naleśników? - spytała Ellie na co zrobiła się cisza i spojrzałam na Kate.
- Ellie - ostrzegła ją mama.
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się - moja mam umm... zostawiła mnie
- Oh, a czemu? Nie kochała cię? - dociekliwe dziecko zupełnie jak Kate.
- Jesteś za mała żeby to zrozumieć Ellie. Powiem ci kiedy będziesz starsza - uśmiechnęła się Kate. Dalsza część posiłku minęła nam przy zabawnych rozmowach, a Kate prawie się popluła. Mój telefon rozwibrował na blacie, to wiadomość od Ryan'a. W końcu, ale chłopak ma zapęd...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Ryan
Odbiorca: Cassie


Hej kochanie, przepraszam że nie przyszedłem w wczoraj do parku i nic nie napisałem. Byłem zajęty i nie miałem czasu do ciebie napisać. Przepraszam. Jakoś ci to wynagrodzę. Kocham cię :*

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Teraz mu się przypomniało że istnieje. Czym on niby było tak zajęty? napisanie SMSa nie zajmuje dłużej niż minutę. Odłożyłam telefon na bok i poszłam do salonu, włączyłam telewizor.
- Idziemy się rozerwać do miasta? Może jakieś zakupy? - nagle wpadła Kate i mnie wystraszyła na co podskoczyłam na kanapie a ona się zaśmiała. Haha bardzo śmieszne, ta dziewczyna kiedyś mnie na zawał zniesie.
- Okej - wstałam wzięłam portfel i telefon z lady i skierowałam się do drzwi, oznajmiając mamie że wychodzę i wrócę wieczorem. Zanim jeszcze poszłyśmy na przystanek autobusowy, weszłyśmy do domu Kate by ta mogła się przebrać. Usiadłam w salonie na brązowej sofie, naprzeciwko mnie wisiał telewizor, na środku stał mały stolik do kawy a pod nim dywanik żeby nie porysował paneli na podłodze. Jak na dziewczynę która została wyrzucona z domu nieźle się urządziła. Oczywiście rodzice przesyłają jej pieniądze na utrzymanie do póki nie skończy College'u, a potem musi sama sobie poradzić. Chwilę później usłyszałam kroki na schodach, wstałam i odwróciłam się w jej stronę, była ubrana w szorty, bokserkę, włosy miała spięte w luźnego koka a na stopach miała białe converse.
- Gotowa? To chodźmy. - pobiegłyśmy na przystanek gdyż autobus już tam stał. Weszłyśmy do środka a tuż za nami drzwi się zamknęły i ruszyliśmy.
- To gdzie najpierw? - zapytałam gdy byłyśmy już w centrum handlowym.
- Hmm... może Primark?
- Okej - zgodziłam się i ruszyłyśmy w stronę wyznaczonego sklepu. Przymierzałam różne ubrania, buty oraz bieliznę. To co mi się podobało pakowałam od razu do koszyk, to samo robiła Kate. Oceniałyśmy się nawzajem, było przy tym mnóstwo śmiechu i wygłupów. Kiedy skończyłyśmy, podeszłyśmy do kasy, Zaczęłam wykładać swoje ubrania z kosza, które kasjerka zaczęła kasować. Gdy skończyła zapłaciłam, i czekałam na Kate.
- Nie wiem jak ty, ale ja zgłodniałam - powiedziałam gdy wyszłyśmy ze sklepu.
- Tak ja też. McDonald?
- Jasne - odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę McDonalda. Ja zamówiłam cheeseburgera u dużą porcję frytek oraz czekoladowego milkshake'a, a Kate dwa hamburgery i małą porcję frytek oraz cappuccino.
- Ryan rano napisał mi przeprosiny... - zaczęłam - powiedział że nie miał czasu napisać.
- Oh. Co za dupek, nie miał nawet minuty żeby napisać cholernego SMSa? - spytała a ja potrząsnęłam przecząco głową -  a powiedział ci gdzie był i co robił?
- Nie. Mam zamiar napisać do niego wieczorem o spotkanie jutro, ale u niego w domu, bo znowu pewnie wywinie jakąś wymówkę.
- No to dobrze, tylko uważaj na siebie, wiesz jaki on może być...
- Tak wiem, dziękuje będę ostrożna - uśmiechnęłam się do niej i wstałam by wyrzucić śmieci, wzięłam mojego shake'a i czekałam aż Kate ruszy swoje cztery litery. Spojrzałam na zegarek, który wisi na ścianie, wskazywał 14:22. Obeszłyśmy chyba całe centrum handlowe, dobrze że są obniżki letnie bo zapłaciłabym o wiele więcej, zresztą dostaje pieniądze od taty co tydzień, także i tak bym coś kupiła, tylko o połowę mniej albo kilka rzeczy. Nienawidzę swojego ojca, On już dawno przestał dla mnie istnieć, gdy nas zostawił jak dowiedział się że mama zaszła w ciąże z moja siostrą. Kupiłam także coś mamie i siostrze, mam nadzieje że im się spodoba. Gdy wróciłyśmy do domu było po 20:00.
- Cześć mamo - podeszłam do niej od tyłu przytulając, dając jej prezent.
- Hej kochanie, jak się bawiłaś? A to z jakiej okazji? - zapytała mama.
- Z żadnej, musi być jakaś okazja żeby kupić mojej kochanej mamusi prezent? Otwórz - poinstruowałam ją i usiadłam obok niej na kanapie. Tak jak powiedziałam, tak zrobiła. Zapiszczała z radości i mnie uściskała.
- Jejku! Nie wierzę że mi to kupiłaś! Dziękuje kochanie! - wyciągnęła złoty naszyjnik z czterolistną koniczynką z pudełeczka i podała mi go, dając tym samym znak że chcę abym jej go zapięła. - Nie musiałaś tyle wydawać. - odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła się.
- Ale chciałam. To za pieniądze które dostaje od taty. Oszczędzam połowę z tego i mogę kupować co tylko chce. - w tym momencie Ellie wbiegła do salonu zdezorientowana.
- Co się stało?
- Ooo Ellie dla ciebie też coś mam - powiedziała i pobiegłam na korytarz, wzięłam odpowiednia torbę i wróciłam, podarowałam ją Ellie a ona szybko poszła i wysypała wszystko na kanapę. gdy ujrzała zawartość torby wysypaną na kanapie, podbiegła do mnie i rzuciła mi się na ręce, prawie się przewracając do tyłu, co nie było by fajne zważywszy na twarde lądowanie. 3 letnie dziecko a siłę to ma... W torbie znajdowała się czerwona sukienka w kwiatki, która jej się strasznie podobała ale mama nie mogła jej kupić, kilka par spodni,spodenek,spódniczek,bluzeczek i butki. Odstawiłam małą na podłogę, i wróciłam na korytarz po resztę toreb, zanim poszłam na górę podałam mamie jeszcze jedną torbę która była dla niej. Położyłam torby gdzieś w kąt, jutro się rozpakuje i usiadłam na łóżku wyciągając telefon i wybrałam numer do Ryan'a. Po kilku sygnałach odebrał.

- Hej kochanie. Co tam? - usłyszałam głos po drugiej stronie.
- Hej, mogę jutro do ciebie przyjść? Musimy pogadać.
- Jasne. o czym pogadać i o której?
- 15:00?
- Okej. To do zobaczenia jutro kochanie.
- Pa. - rozłączyłam się.

Spojrzałam na zegarek 20:45, stwierdziłam że pójdę spać wcześniej, ponieważ jestem wykończona dzisiejszymi zakupami. Zgarnęłam pidżamę i skierowałam się w stronę łazienki, wykąpałam się, ubrałam i wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wróciłam do pokoju. położyłam się i w mgnieniu oka zasnęłam.

Wstałam, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się w luźny top i krótkie spodenki, uczesałam włosy i związałam w luźnego kucyka. Zeszłam na dół do kuchni. Wyciągnęłam miskę z szafki, wsypałam płatki i zalałam je mlekiem, usiadłam i zaczęłam jeść. Chwile potem zeszła mama jeszcze zaspana w piżamie.
- Dzień dobry - powiedziała ziewając i wstawiła czajnik na kawę.
- Dzień dobry. Na którą dzisiaj idziesz do pracy i kiedy wrócisz? - zapytałam
- Idę na 14:00 a wracam o 20:00.
- Aha bo idę do Ryan'a na 15.
- To idź i poproś Kate żeby zajęła się Ellie albo zadzwoń po opiekunkę.
- Okej.
Wstałam, umyłam miskę i poszłam na górę, włączyłam laptopa, w między czasie napisałam do Kate.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Cassie
Odbiorca: Kate

Przyjdziesz do mnie przed 15 i zajmiesz się Ellie na godzinkę? Idę do Ryan'a.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Natychmiastowo otrzymałam odpowiedź.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Kate
Odbiorca: Cassie

Tak jasne, wiesz przecież jak ja kocham twoją siostrą. Zawsze się nią zajmę :D.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Odpaliłam przeglądarkę i weszłam na youtube'a, z ciekawości wystukałam nazwę zespołu w którym jest Louis. Przesłuchałam kilka piosenek i są super, robią naprawdę wspaniałą muzykę, chłopaki w zespole są naprawdę przystojni, ze zdjęcia wynika że ten w blond włosach to Niall o niebieskich oczach, chłopak o brązowych oczach i czarnym włosami to Zayn, Liam ma brązowe oczy i jest brunetem, Harry to ten z lokami o zielonych oczach, a Louis to brunet o niebieskich oczach, którym przyjrzałam się bardzo dokładnie.
- Cassie wychodzę! - usłyszałam krzyk mamy z dołu.
- Dobrze mamo! - spojrzałam na zegarek 13:50. Zamknęłam laptopa i zeszłam na dół, nalałam sobie soku i wzięłam czipsy, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
- Kate do ciebie przyjdzie i się tobą zaopiekuję, bo ja muszę wyjść dobrze? - powiedziałam do siostry.
- Taaaak - uradowała się, czasami mam wrażenie że to Kate jest jej siostrą a nie moją. Odwróciłam się w stronę telewizora i oglądałam jakiś nudny film. Gdy film się skończył usłyszałam pukanie do drzwi, to musi być Kate, otworzyłam drzwi, i wpuściłam ja do środka.
- Hej - przywitałam się z przyjaciółką.
- Hej
- To ja się będę zbierać, będę za godzinę - uśmiechnęłam się. Wzięłam deskorolkę i wyszłam. Podstawiłam deskę pod nogi i zaczęłam jechać w dół ulicy, w stronę domu Ryan'a. Zapukałam do drzwi, chwilę potem otworzyły się.
- Dzień dobry pani, ja do Ryan'a - przywitałam się, a ona spojrzała się na mnie zdezorientowana ale mnie wpuściła.
- Oo dzień dobry Cassie, Ryan jest na górze w swoim pokoju, nie powiedział i nic że przychodzisz.
- Nie szkodzi, ja tylko na chwilę - uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Zapukałam lekko i otworzyłam drzwi, wchodząc do środka.
- He... - zatrzymałam się, zamurowało mnie, to co ta zobaczyłam to... to.... jest najgorsza rzecz którą ujrzałam. Ryan całował się z moim największym wrogiem Ari.
- Cassie...ja...to nie tak... - próbował się tłumaczyć, kątem oka zauważyłam cwaniacki uśmieszek u Ari, jestem pewna że to zaplanowała. Wybiegłam szybko z jego pokoju, potem zbiegłam ze schodów prawie z nich spadając, ponieważ mam zamazany widok przez łzy i wybiegłam z jego domu, łapiąc deskorolkę pod pachą, biegłam gdziekolwiek byle daleko od niego. Jak on mógł mi to zrobić? Czym zawiniłam? Zrobiłam coś nie tak? Może za mocno na niego naciskałam? Miliony pytań kłębiło się w mojej głowie.
- Cassie zaczekaj! - usłyszałam wołanie Ryan'a ale się nie zatrzymałam, zaczęłam biec szybciej - Proszę! Daj mi to wytłumaczyć! Cassie! - w końcu mnie dogonił i poczułam jak pociągnął za moje ramie. - Proszę wysłuchaj mnie...
- Dlaczego? Co? Co ja ci zrobiła? - pytałam.
- Bo... Ty nic nie zrobiłaś... to... to ja zawiniłem, nie powinienem się z nią spotykać za twoimi plecami, przepraszam.
- Jak długo to trwa? - wysyczałam przez zęby.
- Cztery miesiące - gdy to usłyszałam serce pokroiło mi się na kawałki, jak on mógł to tak długo ciągnąć, ukrywając prawdę przede mną.
- Kiedy miałeś mi zamiar to powiedzieć? Jak długo chciałeś ukrywać prawdę? - zapytałam, skoro już rozmawiamy szczerze, to murze znać odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania.
- Nnnie wiem... nie sądziłem że to tak daleko zajdzie - powiedział
- A co ty myślałeś?! Że będziesz jednocześnie ze mną i z tą.... tą... dziwką?! - nie wytrzymałam i zaczęłam na niego krzyczeć.
- Nie mów tak! - podniósł głos.
- Bo co?! Taka prawda! Czy ty jesteś ślepy? Ach tak no właśnie jesteś zaślepiony "miłością"! Dlaczego nie powiedziałeś mi prawdy!? - wykrzyczałam w jego twarz.
- Nie wiem. - ledwo wyszeptał te słowa, spuścił głowę.
- A co ty wiesz człowieku. - powiedziałam już niższym tonem - Kochasz mnie jeszcze? - spytałam bojąc się odpowiedzi. podniósł głowę i spojrzałam na niego. długo nie odpowiadał jakby myślał nad odpowiedzią.
- Ttt...nie - zamachałam się i strzeliłam mu w twarz z liścia, trochę mi ulżyło.
- To kurwa po jaką cholerę ciągnąłeś ten związek przez cztery miesiące!? - znowu zaczęłam krzyczeć,
- Myślałem.... że to tylko takie chwilowe.
- Chwilowe?! Czy ty siebie słyszysz? Wiesz co ja teraz czuje? Co byś zrobił gdybym to ja ciebie zdradzała przez tyle czasu? Pobił byś mnie, dobrze wiem jaki jesteś! - powiedziałam a chłopak spuścił głowę, wiedząc że mam rację. - Nie chce cię znać! Wynoś się z stąd! Nie chcę cię więcej widzieć w tym mieście! Z nami koniec! - wykrzyczałam i podłożyłam deskę pod nogi, po czym zaczęłam odjeżdżać zaczynając znowu płakać.
- Przepraszam - usłyszałam jeszcze ale uniosłam mu środowego palca i przyśpieszyłam. Gdy dojechałam do domu rzuciła deskę na bok, ściągnęłam buty i pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam głośno płakać. Chwile później usłyszałam pukanie i otwieranie drzwi.
- Co się stało? - usłyszałam głos Kate.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :) Rozdział dłuższy niż poprzednie ale jest. Co myślicie o takim zwrocie akcji? Napiszcie w komentarzach co myślicie. Szczerze to ja jestem zadowolona z tego rozdziału. Z góry przepraszam za błędy.

Czytasz=komentuj :D

4 komentarze:

  1. Jej uwielbiam twoje opowiadanie *.*
    Rozdział jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej dziękuje :* kolejny być może będzie jutro albo w niedzielę, oraz w krótce pojawi się też zwiastun :D

      Usuń
  2. O boże. Tego się nie spodziewałam. Super :)

    OdpowiedzUsuń