sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 4

Kate pov:

Usłyszałam gwałtowne otwieranie drzwi, potem rzucanie butami i deskorolką. Zauważyłam jak Cassie przebiega przez korytarz na górę prosto do swojego pokoju.
- Ellie pójdę na górę zobaczyć co się dzieje z twoją siostrą - oznajmiłam małej na co kiwnęła głową - bądź grzeczna - ucałowałam jej głowę i ruszyłam w stronę schodów. Cicho zapukałam do drzwi pokoju i weszłam, zobaczyłam jak Cassie leży twarzą w poduszkę na łóżku i płacze.
- Co się stało? - zapytałam cicho i podeszłam bliżej i usiadłam na krawędzi łóżka. - Obiecuję że zatłukę, poćwiartuje, pokroje, wywiozę daleko do lasu i zakopie, czy co tam jeszcze, tylko powiedz co się stało. - powiedziałam na co uzyskałam cichutki chichot ale potem znowu łkanie, przybliżyłam się bliżej i pocierałam jej plecy w uspakajającym geście.
- M...miałaś rację - powiedziała cicho nadal płacząc - on... on... on mnie zdradził - po tych słowach zaczęła jeszcze mocniej płakać.
- Ciiii... będzie dobrze... nie warto płakać o takiego dupka jak Ryan. - próbowałam ją jakoś uspokoić. Usiadła koło mnie z czerwonymi od łez oczami i mokrymi policzkami.
- A co najgorsze to trwało od czterech miesięcy...
- A to debil. Przysięgam że jak go spotkam.... to nie ręczę za siebie.
- Kazałam mu się wynosić z tego miejsca, nie chcę go więcej tu widzieć.
- Nie winie cię, to samo bym zrobiła.
- Dziękuje że jesteś - powiedziała i mnie przytuliła - Jesteś najlepszą przyjaciółka jaką kiedykolwiek miałam. - dodała i uśmiechnęła się w końcu.
- Zawsze i wszędzie - odpowiedziałam i odwzajemniłam uścisk i także się uśmiechnęłam. - Dobra, ty się ogarnij i pójdziemy coś zjeść. Padam z głodu. - powiedziałam i wyszłam.

Cassie pov:

Gdy Kate wyszła podeszłam do szafy i wyciągnęłam, koszulkę z nadrukiem "Fly with me", czerwone rurki i skórzaną kurtkę i skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i założyłam przygotowane wcześniej ubrania, gotowa zeszłam na dól do dziewczyn.
- Możemy wychodzić - oznajmiłam i ruszyłyśmy na korytarz założyć buty,wyszłyśmy z domu. Weszłyśmy do pizzerii i zajęłyśmy miejsca przy wolnym stoliku. Chwile potem podszedł do nas kelner.
- Co paniom podać? - zapytał mężczyzna w białym fartuchu.
- Trzy pizze pepperoni, dwie cole i sok pomarańczowy. - powiedziałam mu.
- Dobrze, a coś na deser?
- Nie dziękuje - grzecznie odmówiłam a ten odszedł. 10 minut później dostałyśmy nasze zamówienie i zaczęłyśmy jeść. Było przy tym mnóstwo rozmów i zabawy, ponieważ Ellie wylała na siebie sok, Kate walnęła kolanem w stół i rozlała colę na swoją pizze, a ja się prawie udławiłam piciem i wyplułam prosto na Kate. Mamy szczęście że nas nie wyrzucono. Po posiłku poszłyśmy do kina na Krainę Lodu ponieważ Ellie marudziła że chce go obejrzeć. Gdy film się skończył było gdzieś po 19:00, więc wróciłyśmy do domu, gdzie się wykąpałyśmy, i ubrały w czyste ubrania. Oczywiście Kate o tym zapomniała i musiała przebiec przez ulicę w ręczniku do swojego domu i tam się przebrała, po czy wróciła. Postanowiłyśmy coś upiec, więc poszukałam jakiś przepis w książce kucharskiej i sprawdziłam czy mamy wszystkie potrzebne produkty, gdy się tego upewniłam zawołałam dziewczyny do kuchni i zaczęłyśmy kręcić ciasto, Jak to z nami jest wyszło na to że, Ellie wysypała całą mąkę gdy ją niosła, Kate upuściła jajka na podłogę, a później się o nie poślizgnęła i upadła na tyłek, a ja z Ellie śmiałyśmy się z niej w niebo głosy. Kate rzuciła w nas skorupkami, na co oddałam jej mąką i tak zaczęła się bitwa. Wszędzie było brudno, jakby było tu przedszkole. Wyjęłam mleko z lodówki i wylałam je na Kate i Ellie, potem cukier i wszystko co tylko miałam w zasięgu ręki. Kate wylała na mnie zimną wodę i przysypała mąką, pewnie wyglądałam jak bałwan.
- Wró... - usłyszałam głos mamy na co wszyscy się zatrzymałyśmy i spojrzałyśmy w jej stronę. Stała w progu jak sparaliżowana z otwartymi ustami - Co tu się dzieje?
- Umm... chciałyśmy upiec ciasto ale nam nie wyszło.
- No widzę właśnie - zaśmiała się - idźcie się umyć a ja to ogarnę - tak jak powiedziała tak zrobiłyśmy.
- Nie karz mi znowu biec do mojego domu w ręczniku - powiedziała Kate, a ja się zaśmiałam.
- Pożyczę ci moja piżamę.
- Okej - ucieszyła się. Kate poszła się pierwsza kąpać a ja poszłam poszukać jej jakąś piżamę. Przez te parę spędzonych godzin z Kate i Ellie, ani na chwilę nie pomyślałam o Ryan'ie. Moje rozmyślanie przerwała Kate wychodząc z łazienki owinięta w ręczniku, podałam jej piżamę i weszłam do łazienki. Wykapałam się, umyłam i wysuszyłam włosy, umyłam zęby i ubrałam piżamę. Odkręciłam kurek w wannie by napełniła się wodą i wyszłam.
- Mamo! - zawołałam mamę by przyszła pomóc Ellie.
- Już idę! - usłyszałam głos mamy z dołu. Wróciłam do swojego pokoju, gdzie siedziała Kate na swoim telefonie. Podeszłam do okna i zasłoniłam je.
- To co robimy, jest dopiero 21:05 - powiedziała Kate wysuwając nos zza telefonu, patrząc się na mnie.
- Nie wiem. Może pogramy w coś? - powiedziałam a ta kiwnęła głową, odłożyła telefon a ja wyciągnęłam z szafy grę Zgadnij Kto To*.

Następnego dnia obudził mnie telefon na szafce nocnej. Westchnęłam i spojrzałam na ekran, to był Ryan. Odrzuciłam połączenie i walnęłam twarzą w poduszkę, za chwilę znów rozległa się wibracja na szafce. Czego on ode mnie chce, przecież wczoraj wyraźnie mi powiedział że mnie już nie kocha, a ja nie chce go więcej znać. Znowu odrzuciłam połączenie, więc dostawałam SMS-y. No nie ja się zabije zaraz, wkurzona wyłączyłam telefon i wstałam z łóżka, wyciągnęłam z szafy nowe ubrania które kupiłam oraz bieliznę i skierowałam się do łazienki. Zrobiłam poranna toaletę i zeszłam do kuchni aby zjeść śniadanie.
- Cassie pójdziesz do sklepu? - zapytała mama.
- Tak a co potrzebujesz? - zapytałam się jej a ona spojrzała na mnie głupio. - Co? - zastanowiłam się - Aaa... okej, zapomniałam - przypomniało mi się co było wczoraj, zaśmiałam się.
- Kate jeszcze śpi? - zapytała podając mi pieniądze, kiwnęłam głową i skierowałam się do wyjścia. Wyszłam z domu i wzięłam deskorolkę, będzie szybciej. Jechałam powoli w wzdłuż drogi, gdy już dojechałam do sklepu oparłam deskorolkę o budynek i weszłam do środka. Wrzucałam do koszyka potrzebne produkty które wczoraj zostały użyte do bitwy. Gdy już wszystko miałam podeszłam do kasy, zapłaciłam i wyszłam, wzięłam deskorolkę i już miałam rzucić ją na podłogę i odjechać gdy poczułam szarpnięcie za ramie odwracając mnie w stronę osoby która to zrobiła. To był Ryan. Zacisnęłam zęby i pięści.
- Czego chcesz? - wysyczałam przez zęby
- Dlaczego nie odbierasz telefonów i nie odpisujesz na SMS-y? - zapytał, o dziwo spokojnie.
- Nie mam powodu żeby ci odpowiadać - powiedziałam i spróbowałam się wyszarpać, niestety na marne, tylko zacieśnił uścisk i upuściłam deskorolkę oraz zakupy, świetnie teraz muszę ponownie pójść kupić jajka bo pewnie się rozbiły - Puszczaj mnie! - krzyknęłam na niego, ale tego nie zrobił - Ryan puść mnie, to boli. - powiedziałam a on się tylko na mnie tępo patrzył.
- Niby dlaczego miałbym to zrobić? Żebyś mi uciekła? - co się z nim stało, wyglądał na załamanego gdy przyłapałam go na zdradzie, a teraz jest wobec mnie agresywny.
- Puść mnie do cholery! Nie chcę z tobą rozmawiać. Nie mamy o czym!
- Zostaw ją! - usłyszałam znajomy głos, odwróciłam się w jego stronę, to był Louis. - Powiedziałem puść ją. - podszedł do nas i odepchnął go ode mnie - wszystko w porządku - zapytał się mnie, kiwnęłam głową na tak.
- A ty czego tu? To nie twój interes. - powiedział Ryan i podszedł bliżej Louisa.
- Spadaj stąd albo zadzwonię po policję że ją dręczysz i chcesz wzbudzić bójkę - Ryan zaśmiał się ale posłuchał i zaczął odchodzić.
- Jeszcze się z tobą policzę - groził - a ty - wskazał na mnie - jeszcze nie skończyliśmy. - dodał i odszedł.
- Wszystko w porządku? - spytał ponownie Louis
- Tak chyba tak, będę miała tylko siniaki - odpowiedziałam - muszę wrócić do sklepu po jajka i mleko - podniosłam torbę i do niej zajrzałam, no oczywiście jest rozwalone.
- Pójdę z tobą - uśmiechnął się i szedł za mną. Wzięłam jajka i mleko i podeszłam do kasy, zapłaciłam i zaczekałam na Louisa, wyszliśmy ze sklepu.
- Dziękuje za... uratowanie mnie? - powiedziałam a raczej zapytałam?
- Nie ma za co - uśmiechnął się - a byłbym zapomniał, to twoje? - spytał i podał mi deskorolkę
- Tak dziękuje, myślałam że ją straciłam. - wzięłam ją od niego.
- Nie myślałem że jesteś takim typem dziewczyny.
- A co przeszkadza ci? - droczyłam się.
- Niee oczywiście że nie, wręcz przeciwnie podoba mi się - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy a ja się zarumieniłam.
- To ja lecę, mama na mnie czeka - powiedziałam i podłożyłam deskę pod nogi - Do zobaczenia Louis - pożegnałam się i ruszyłam w dół ulicy.
- Do zobaczenia Cassie!  - usłyszałam jeszcze nim byłam za daleko. Weszłam do domu, podałam mamie zakupy i wyciągnęłam miskę do której wsypałam płatki i zalałam mlekiem i zaczęłam jeść. Chwilę potem w progu pojawiła się Kate.
- Hej śpiochu - powiedziałam do niej.
- Hej - przywitała się i wstawiła wodę na kawę i wrzuciła tosty do tostera. Ja w tym czasie skończyłam jeść i umyłam miskę i wróciłam na miejsce. Sięgnęłam po jakąś gazetę z boku i zaczęłam ją przeglądać.
- Co dziś robimy? - zapytała Kate zalewając sobie kawę.
- A na co masz ochotę?
- Hmm... - myślała siadając po drugiej stronie blatu z kawą i talerzem z tostami. - Skatepark?
- Tak, dawno tam nie byłam. - powiedziałam zgodnie z prawdą, wcześniej chodziłam tam regularnie a teraz nie było mnie tam już jakieś dobre 2 miesiące. Czekałam aż Kate się ogarnie w jej domu. Spojrzałam na zegarek na ścianie 14:25. Nie mogłam przestać myśleć co stało się dzisiejszego ranka. Ryan mnie zaatakował mnie pod sklepem z powodu że nie odpisałam na SMSa i nie odebrałam jego telefonów. Potem przyszedł Louis i mnie uratował, gdyby nie on nie wiem co by się stało.
- Jestem - oznajmiła przyjaciółka, wyrywając mnie tym samym zza myśleń. Wstałam z kanapy i wyszłyśmy z domu a Kate go zakluczyła, wzięłyśmy nasze deskorolki, podłożyłyśmy je pod nogi i złapałyśmy się za ręce by równo jechać w dół ulicy do skateparku.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jednak udało mi się napisać dzisiaj rozdział Następny jutro. :D Jest następny rozdział. Co myślicie?

*Zgadnij Kto to - Zadawaj pytania przeciwnikowi. np. czy tajemniczy osobnik to ktoś z wielkim nosem,okrągłą twarzą, czerwonymi włosami?

Czytasz-komentuj :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz