niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 6

Wstałam dziś dosyć późno, ponieważ byłam z Louis'em i wróciłam do domu po 2 w nocy. Było naprawdę wspaniale spędzić czas z kimś takim jak Louis, jesteśmy do siebie podobni. Z nim czuję się inaczej niż z jakimkolwiek innym chłopakiem z którym miałam styczność. Czuję jakbym mogła mu zaufać we wszystkim, wczoraj mu zaufałam żeby zawiózł nas do miasta, nie wiedząc czy ma taki zamiar czy też mnie gdzieś wywiezie do lasu i zostawi. Przerwałam swoje rozmyślanie i ruszyłam swoje cztery litery do szafy i wyciągnęłam z niej czyste ubrania oraz bieliznę i skierowałam się do łazienki. Wzięłam długą relaksującą kąpiel, umyłam włosy i zostawiłam opadające na ramiona, ubrałam się w krótkie spodenki i luźną koszulkę na ramiączkach i umyłam zęby. Wróciłam do pokoju ,nie byłam jakoś specjalnie głodna i napisałam do Kate.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nadawca: Cassie
Odbiorca: Kate

Hej, jak tam u babci? :D

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wysłałam wiadomość i odpaliłam laptopa i włączyłam muzykę, zaczęłam skakać, śpiewać, tańczyć i wariować dookoła. Usłyszałam jak telefon dzwoni więc ściszyłam muzykę i odebrałam.

- Hej, co tam? - powiedziałam do słuchawki.
- Hej, dobrze, u babci też. Jak przyjechałam to prawie mnie udusiła. - zaśmiała się Kate.
- Haha. Musisz częściej ją odwiedzać by uniknąć kolejnego niebezpiecznego powitania.
- Wiem, staram się, ale wiesz jak to jest...
- Taa. A co robisz?
- Pomagam babci przygotować obiad, ale nie za bardzo nam to wychodzi. A jak u ciebie?
- Dobrze tak myślę. Trochę nudno.
- Nie martw się, wrócę.
- No ja mam nadzieje - zaśmiałam się.
- Dobra to ja kończę, bo za chwile wszystko na podłodze wyląduje. Pa.
- Pa. - Rozłączyłam się.

Rzuciłam się na łóżko i patrzyłam się w sufit zastanawiając się co dziś robić. Zdecydowałam się pójść do skateparku i poćwiczyć trochę trików które nauczył mnie Louis. Wzięłam deskę w rękę i wyszłam z domu, podłożyłam ją pod nogi i zjechałam w dół ulicy. Gdy dotarłam do skateparku zauważyłam że Louis także jeździ. Zauważył mnie i kierował się w moja stronę.
- Hej - przywitał się i uśmiechnął.
- Hej - odwzajemniła uśmiech.
- Pojeździmy razem?
- Jasne czemu nie. - weszłam na jego deskorolkę a on stanął za mną i odepchnął się nogą. Jeździliśmy tak kilka minut dookoła skateparku.
- Co powiesz na to byś dzisiaj do mnie wpadła? - zapytał gdy stanęliśmy, a ja zeszłam.
- Okej - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To chodź - oznajmił i złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Weszliśmy na nasze deski i pojechaliśmy do jego domu. W środku było przytulnie i czysto jak na pięciu chłopaków mieszkających razem. Po prawej stronie znajdował się duży salon, gdzie wszyscy siedzieli i grali, z lewej była duża kuchnia a na wprost schody prowadzące na górę, Weszliśmy do salonu.
- Cześć chłopaki, mamy gościa więc się zachowujcie - oznajmił Louis a wszyscy przerwali grę i skierowali wzrok na nas. - Cassie poznaj moich kupli, Niall, Liam, Harry i Zayn, chłopaki poznajcie Cassie.
- Cześć Cassie - powiedzieli chórkiem na co zachichotałam a po chwili dołączyła do mnie reszta.
- Chcesz coś do picia? - zapytał Louis
- Woda, było by cudownie - powiedziałam i poszłam w głąb salonu, a Louis zniknął w kuchni. Wszyscy się na mnie patrzyli, była niezręczna cisza. Usiadłam na dużej kremowej sofie i rozglądałam się po pomieszczeniu. Na szczęście przyszedł Louis i przerwał ciszę.
- Proszę twoja woda. - podał mi szklankę - A wy co tak się na nią patrzycie jakbyście pierwszy raz dziewczynę widzieli. - zwrócił się do swoich przyjaciół, wzruszyli ramionami.
- To co robimy? - odważył się przerwać ciszę Niall, i tak zaczęła się rozmowa. Czas mijał nam wspaniale, dowiedziałam się kilku rzeczy o każdym z chłopaków. Niall jest zawsze głodny, co chwile coś je, ma starszego brata i jest z Mullingar w Irlandii, Liam jest opiekuńczy i chłopcy wołają na niego Daddy, ma 2 starsze siostry i jest z Wolverhampton, Harry ma starszą siostrę i jest z Holmes Chapel, Zayn ma jedną starszą siostrę i 2 młodsze siostry i jest z Bradford, Louis ma 5 młodszych sióstr i jest z Doncaster. Potem rozmowy były wesołe i było przy tym mnóstwo zabawy.
- O w mordę to już po 22? - powiedziałam gdy spojrzałam na zegarek.
- Rzeczywiście, odprowadzić cię do domu? - spytał Louis.
- Jeżeli to nie problem?
- Okej, to chodźmy. - pożegnałam się z chłopakami i ruszyłam za Louisem, wyszliśmy z domu i szliśmy w stronę mojego domu. Szliśmy w ciszy, gdy byliśmy już w połowie drogi przypomniało mi się że zostawiłam deskorolkę.
- Zostawiłam u ciebie deskorolkę. - oznajmiłam.
- Przyniosę ci ją jutro - powiedział na co kiwnęłam głową - mogę cię jutro gdzieś zabrać? - spytał.
- Tak, jasne. - uśmiechnęłam się. - Dziękuje że mnie odprowadziłeś. - powiedziałam gdy stanęliśmy przed moim domem.
- Nie ma sprawy.
- Do zobaczenia jutro Lou. - powiedziałam.
- Do zobaczenia Cassie - powiedział, ale żadne z nas się nie ruszyło, wpatrywałam się w jego niebieskie tęczówki, są takie piękne, wiem że to głupie bo znamy się dopiero tydzień ale ja chyba coś do niego czuję, ale się boję, boję się że znów to się stanie, boje się zakochać, może jak dam mu szanse to się przekonam. Spojrzałam na jego usta, wyglądały na miękkie i takie pełne. Zauważyłam że zaczął przybliżać głowę, tym razem się nie odsunęłam, też tego chciałam, zaczęłam też się przybliżać, kątem oka zauważyłam mały uśmiech na jego twarzy. Nasze usta się spotkały, pocałunek był długi i namiętny, gdy się oderwaliśmy od siebie na naszych twarzach pojawiły się szerokie uśmiechy.
- Dobranoc. - powiedzieliśmy równo, weszłam do domu i poszłam spać.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział krótki ale chciałam tylko to żeby w ni było :D I jak wam się podoba? Pisać w kom.

Czytasz=Komentujesz :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz