poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 11

Obudził mnie telefon który leży na szafce, otworzyłam leniwie oczy i spojrzałam na zegarek, 8:30. Kto do cholery dzwoni do ludzi o tak wczesnej porze? Wzięłam telefon i odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
- Halo? - powiedziałam zmęczonym głosem do słuchawki.
- Obudziłam cię? - spytała Kate.
- Nie wcale.
- Przepraszam że tak wcześnie, ale mam sprawę.
- Dawaj.
- No więc, mam sprawę życia i śmierci - taa pewnie znowu nie ma co ubrać, ma 3 razy więcej ciuchów ode mnie i Ellie razem wzięte. - Nie mam co ubrać. - zgadłam.
- Kobieto o tej godzinie się śpi a nie martwi że nie ma ubrać.
- No ale mam randkę.
- I ty dopiero teraz mi o tym mówisz? Zaraz będę. - rozłączyłam się i szybko wstałam i ubrałam się. Szybko zbiegłam na dół do kuchni i wlałam wody do szklanki i wypiłam ją, po czym pośpiesznie założyłam buty i wybiegłam z domu na drugą stronę. Zapukałam do drzwi, kilka sekund potem odtworzyły się.
- Nareszcie chodź.- powiedziała i pociągnęła na górę, ale przywitanie normalnie pierwsza klasa.
- Ciebie też miło widzieć. - powiedziałam z udawanym uśmiechem.
- Przepraszam.
- No przecież żartuję. Jeśli chodzi o randkę mojej przyjaciółki jestem dostępna o każdej porze dnia i nocy - zaśmiałam się.
- Dziękuje. - uśmiechnęła się. - A teraz proszę pomóż mi. - dosłownie mnie błagała.
- Dobra uspokój się i powiedz mi z kim masz tą randkę.
- No jak to z kim Lukiem. - powiedziała jakby to był oczywisty fakt. Kiwnęłam tylko głową i zaczęłam przeglądać jej garderobę w poszukiwaniu czegoś co by nadawało się na randkę.
- Nie - powiedziała i pokręciła głową na potwierdzenie swoich słów, gdy pokazałam jej czerwoną sukienkę która sięga do połowy ud. Kolejna sukienka która wpadła mi w ręce była czarna z koronką u dole, także pokręciła głową. potem były kolejne i kolejne i na wszystkie się nie zgadzała. Następna była biała przy górze a reszta niebieska bez ramiączek, która szczerze mi się najlepiej podobała i mam nawet identyczną. Sięgała ona także do połowy ud ale była luźna u dole, tak że falowała.
- Tak! - krzyknęła z radości.
- No widzisz to nie było takie trudne.
- Zrobisz mi jeszcze fryzurę i makijaż?
- Jasne. - zgodziłam się a Kate pobiegła do łazienki by się ubrać, i po chwili wróciła z kosmetyczką i narzędziami do włosów.
- Wiesz gdzie cię zabiera? - próbowałam nawiązać jakąś rozmowę podczas malowania jej oczu.
- Nie, powiedział tylko że to randka i mam się ładnie ubrać.
- Czyli zrobi ci niespodziankę.
- Taa nie lubię niespodzianek. - i tu mówi całkowitą prawdę, zaśmiałam się.
- A na którą?
- 13:00. - powiedziała a ja automatycznie spojrzałam na zegarek by zobaczyć jak szybko muszę ją przygotować, była 11:00. Mamy 2 godziny. Zaczęłyśmy rozmawiać o Luke'u, a raczej ona mi o nim opowiadała a ja jej słuchałam. Kończyłam właśnie kręcić ostatni kosmyk jej włosów i będzie gotowa. Kazałam jej wstać bym mogła zobaczyć ją w całości i byłam całkiem zadowolona z efektu. Mogłabym zostać stylistką czy coś, pomyślałam.
- Wyglądasz ślicznie, jeszcze tylko szpilki i będzie super.
- Jeju dziękuję ci Cass, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - przytuliła mnie i ucałowała policzek.
- Zawsze do usług.
15 minut później usłyszałyśmy pukanie do drzwi, więc poszłam je otworzyć, a moim oczom ukazał się Luke w skórzanej kurtce a pod nią biały top, na nogach miał czarne rurki i buty.
- Um hej... Ja po Kate. - jąkał się, jak słodko. Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Jasne, zaraz zejdzie. - powiedziałam - Kate złaź na dół, twój chłopak już czeka!
- Chwila, nie mogę znaleźć butów! - przewróciłam oczami, ta zawsze ma jakiś problem. - Mam! - uradowała się i usłyszałam jak schodzi na dół wydając stukanie obcasów po schodach. Była cała zarumieniona na twarzy, z tego co zauważyłam na twarzy Luke'a tez był mały rumieniec ale zakrywał to wielkim uśmiechem na ustach.
- No to baw się dobrze. - żegnałam przyjaciółkę i wyszliśmy z domu pozwalając Kate zamknąć dom.
- Dziękuję, zobaczymy się jutro. - ucałowała mój policzek i odeszła z Lukiem do jego samochodu. Mój telefon zaczął dzwonić, Louis.

- Hej co tam?
- Hej, chciałem cię zaprosić na urodziny mojej siostry, jeżeli oczywiście masz czas  i chcesz przyjść.
- Oczywiście że chcę, o której?
- 17:15.
- Okej będę.
- Do zobaczenia.
- Pa.

Rozłączyłam się, i przeszłam na drugą stronę do mojego domu. Zjadłam coś porządnego ponieważ rano wypiłam tylko szklankę wody i teraz daje to we znaki. Potem usiadłam przed telewizorem z Ellie i mamą.
- Mamo wychodzę do Louisa wieczorem. - oznajmiłam.
- Dobrze. - powiedziała. Uwielbiam ją za to że nie zadaje milion pytań co będę robić, po co tam idę, o której będę w domu albo czy będę brała jakieś narkotyki czy cokolwiek innego. Poszłam więc na górę się przygotować ponieważ była już 16:30. Wybrałam niebieskie rurki i luźny top, po czym skierowałam się do łazienki na szybki prysznic. Gotowa zeszłam na dół, ubrałam buty i wzięłam deskorolkę ponieważ tak będzie szybciej. Wyszłam z domu i podłożyłam deskę pod stopy i na nią wskoczyłam i zaczęłam jechać w stronę domu Louisa.

Louis POV.

Dochodziła 17:00 i powoli goście zaczęli się schodzić. Urządzamy urodziny u mnie ponieważ jest więcej miejsca i mam niespodziankę dla Lottie. Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi, otworzyłem je a Lottie rzuciła mi się na szyję jakby mnie wieczność nie widziała.
- Tommo! - wykrzyknęła mi prosto do ucha. Ała? Potem jeszcze zaatakowała mnie reszta sióstr przytulając moje nogi po czym szybko się oderwały i pobiegły szukać reszty chłopaków.
- Też się cieszę ale możesz nie krzyczeć mi do ucha? - powiedziałem.
- Sorki. - powiedziała i odstawiłem ją na ziemię, po czym podszedłem do mamy.
- Cześć mamo - przywitałem się z rodzicielką przytulając ją i całując w policzek.
- Hej - w tym momencie ktoś znowu puka do drzwi, otworzyłem je. Moim oczom ukazała się Cassie, śliczna jak zawsze.
- Hej - cmoknąłem ją w usta na powitanie i wpuściłem ją do środka, na co się lekko zarumieniła.
- Mamo to jest Cassie moja dziewczyna, Cassie to moja mama. - poznałem je a Cassie wyciągnęła rękę w jej stronę lecz mama prychnęła i przyciągnęła ją do uścisku, Cassie była lekko zdezorientowana ale odwzajemniła uścisk i uśmiechnęła rumieniąc się jeszcze bardziej. Jak ja kocham jej rumieńce. Splątałem nasze palce gdy się wreszcie od siebie odsunęły i poszliśmy razem do kuchni.
- Wkrótce poznasz moje siostry, kręcą się gdzieś. - wyszeptałem jej na ucho na co przytaknęła.

Cassie POV.

Byłam zaskoczona kiedy mama Louisa tak po prostu mnie przyciągnęła do uścisku. To było takie żenujące gdy podawałam jej rękę. Nie wiem dlaczego ale robię się bardziej nieśmiała niż kiedy nie znałam Louisa. A myślałam ze mam to już za sobą, myliłam się. Kilka minut później zbiegły się siostry Lou.
- Poznajcie Cassie, Cassie to jest Lottie, Daisy, Phoebe i Fizzy. - powiedział Louis. Wszystkie naraz mnie przytuliły, widać to u nich rodzinne. uśmiechnęłam się i odwzajemniłam uścisk. Po godzinie rozmawiania przyjechał tort i wszyscy zaczęli śpiewać "Happy Birthday" dla Lottie, potem zdmuchnęła świeczki a Louis powiedział że ma dla niej niespodziankę. Zawiązał jej oczy bandanką i skierował na ogród, wszyscy szli za nimi. Gdy już tam dotarliśmy Louis rozwiązał jej oczy a ta pisnęła ze szczęścia ponieważ stali tam chłopaki z 5SOS ze sprzętem muzycznym, z czego wnioskuję będą dla niej grać. Nie ukrywam też dostałam lekki zawał ale nie taki jak na koncercie albo raczej po. Zagrali kilka piosenek po czym wszyscy wrócili do środka i dostali po kawałku ciasta. Potem rozmawiałam z Louisa mamą o różnych rzeczach, nie myślałam że tak łatwo będzie mi szło rozmawianie z czyjąś mamą. Goście zaczęli już wychodzić, spojrzałam na zegarek 21:00. Louis pociągnął mnie do swojego pokoju gdzie zaatakował moje usta, szybko oddałam pocałunek. Kilka minut później oderwał się i nachylił do mojego ucha.
- Tak długo na to czekałem - wyszeptał.
- Ja też. - odszeptałam. - Mogę skorzystać z łazienki? - kiwnął głową i wskazał drogę, uśmiechnęłam się w podziękowaniu i ruszyłam tak jak kazał Louis. Znalazłam odpowiednie pomieszczenie i zrobiłam to co musiałam potem przemyłam lekko twarz i wróciłam do pokoju Louisa. Leżał na łóżku patrząc się w sufit, położyłam się obok niego.
- Nad czym tak rozmyślasz? - spytałam.
- O tobie - zarumieniłam się, potem zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach i urodzinach. Nie wiem jak długo ale zasnęłam w połowie  przy jego głosie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sprawdziłam błędy więc myślę że wszystko jest dobrze. Kolejny nie wiem kiedy będzie ponieważ uciekła mi wena ale jak coś mi wpadnie to będę się starać to notować i sklepić w całość. :)


Czytasz=komentujesz :D

12 komentarzy:

  1. Super Kochana :* błędami się nie martw nawet i najlepszemu się zdarza. <3 proszę włącz możliwość komentowania dla anonimowych Skarbie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :* Juz jest wlaczone mam nadzieje Bo na tel jestem <3 :* Nawet Nie wiedzialam ze mialam wylaczone heh :)

      Usuń
  2. Ooo... Wreszcie mogę skomentować. :*
    Super :*
    Alex

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje Mrs. Malik za to, że o tyn wspomniałaś. Rozdział super :* bd czytać :*
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooooooooooooooo... Supcio rozdział <3
    Weny i czekam na next :* :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!. Nominuję Cię do Liebster Awards!. <3 Więcej informacji u mnie :*
    http://goodandevil-zaynmalik-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział!!
    Czekam na kolejne

    Zapraszam do siebie, przeczytaj i skomentuj, jeśli ci się spodoba!!

    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana przeze mnie do LIEBSTER AWARDS
    Więcej informacji u mnie na blogach
    http://furia-1d.blogspot.com
    http://you-feel-alive.blogspot.com
    http://you-are-mine-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń