Jak zwykle Ryan się spóźnia. Czasami mi się wydaje że mnie
olewa, że już mu na mnie nie zależy. Czekam w tym parku już jakąś godzinę. Po
raz kolejny sprawdzam telefon, nic, żadnych wiadomości ani nieodebranych
połączeń. Wzięłam swoją torebkę z ławki i ruszyłam w stronę domu. Dlaczego on
zawsze mi to robi, umawia się ze mną, a potem mnie wystawia. Muszę z nim
poważnie pogadać. Nie patrząc przed siebie gdzie idę, poczułam jak uderzam w
czyjąś klatkę piersiową, szybko odskakuje i spoglądam na szatyna. Ma brązowe
włosy i niebieskie tęczówki, które na mnie spoglądają. Ubrany był w czarną
bluzę z zawiązanymi sznurkami pod brodą od kaptura, a pod tym biały T-shirt i
czarne rurki, na stopach miał ciemne Vansy. Przez chwile tak na siebie
patrzyliśmy, oboje nie wiedząc czy się odezwać. Nie była to jednak niezręczna
cisza, lecz przeciwnie.
- P…Przepraszam – przerwałam ciszę, nadal patrząc w jego
oczy i posyłając nieśmiały uśmiech w jego stronę.
- Nie szkodzi – powiedział i tak samo obdarzył mnie
uśmiechem, po czym odchodził nie zrywając ze mną kontaktu wzrokowego, dopóki
nie wpadł na babcie przed nim która wyklęła go pod nosem, zmuszając się na
oderwanie ode mnie wzroku, na co się zachichotałam. Przez chwilę jeszcze
patrzyłam się za nim, ale się nie odwrócił, więc i ja postanowiłam wrócić na
ziemie i ponowić mój spacer do domu. Otworzyłam drzwi od mieszkania kładąc
klucze na blat, i ściągnęłam buty rzucając je gdzieś w kąt. Udałam się do
kuchni, gdzie nalałam sobie soku i wstawiłam popcorn, po czym udałam się do salonu
i zaczęłam szukać jakiegoś filmu, gdy już znalazłam w tym samym czasie
mikrofala wydała z siebie pisk oznajmiając że popcorn jest już gotowy,
Poszłam więc do kuchni i wsypałam go do miski, i wróciłam do salonu wrzucając
płytę do odtwarzacza, usiadłam wygodnie na kanapie i zaczęłam oglądać film
Wyśpiewać Marzenia, który jak się okazał był moim ulubionym i nigdy mi się nie
znudzi jego oglądanie.
Następnego ranka obudziłam się o 13:15, ponieważ są wakacje
i siedziałam do późna oglądając filmy. Udałam się do łazienki gdzie wzięłam
szybki prysznic i wróciłam do pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam czerwone
rurki, bokserkę oraz bieliznę, ubrałam się szybko i zeszłam na dół do kuchni.
- Cześć mamo – przywitałam się.
- Dzień dobry Cassie – odpowiedziała i ucałowała mnie w
czoło.
- Hej siostrzyczko – powiedziałam do mojej małej 3 letniej
siostry i potargałam jej czuprynę, na co zrobiła smutną minkę. Zachichotałam i
podeszłam do lodówki wyciągając mleko, odstawiłam je na blat i wyciągnęłam miskę
i wsypałam do niej płatki zalewając je mlekiem, usiadłam na wysokim krześle i zaczęłam
jeść. Kiedy skończyłam umyłam miskę i już chciałam się udać na górę do pokoju
kiedy mama mnie zatrzymała.
-Cassie?
-Tak?
-Możesz się dzisiaj zająć Ellie?
-Ale umówiłam się z Kate.
-Proszę Cassie obiecuje że ci to wynagrodzę, dostałam pilne
zgłoszenie się do pracy, zresztą Kate może tu do ciebie przyjść i porobicie coś
razem, wyjdziecie na dwór czy coś.
-Dobra – powiedziałam na co się
uśmiechnęła. Pobiegłam w górę schodów do swojego pokoju aby napisać do Kate. Położyłam
się na łóżku i wzięłam się za pisanie wiadomości.
Nadawca: Cassie
Odbiorca: Kate
Hej, muszę się zająć siostrą bo
mama dostała pilne zgłoszenie do pracy. Przyjdziesz do mnie? J
Wysłałam
wiadomość i odłożyłam telefon na szafkę nocną, wstałam z łóżka i podeszłam do
biurka odpalając laptopa, weszłam na Twittera i napisałam kilka postów, potem
na Tumblr’a i reblogowałam różne posty oraz napisałam też kilka swoich. Mój telefon
wydał z siebie dźwięk który oznacza nową wiadomość, szybko wstałam i podeszłam
do szafki, wzięłam telefon do ręki i odblokowałam go.
Nadawca: Kate
Odbiorca: Cassie
Jasne będę za godzinę. :D
Spojrzałam na zegarek w telefonie 15:00. Postanowiłam iść do sklepu i kupić jakieś
przekąski. Zaszłam na dół, mamy już nie było co oznacza że wyszła do pracy i
zostałam sama z siostrą. Weszłam do kuchni i zauważyłam kartkę na blacie od
mamy.
Cassie masz tu pieniądze
i zrób zakupy. Nie wiem o której wrócę, ale pamiętaj Ellie ma być w łóżku o 21.
Kocham was. :*
Mama.
Odłożyłam kartkę na bok i wzięłam pieniądze oraz listę
zakupów która była do nich dołączona, i poszłam do salonu gdzie była Ellie i
bawi się klockami.
-Ellie idziemy do sklepu – powiedziałam do siostry a ona
wstała i pobiegła na korytarz, kiedy ja do niej dotarłam ona już się siłuje z
butami na co się zachichotałam, ponieważ założyła lewy na prawą stopę a prawy
na lewą stopę. Podeszłam do niej i założyłam je poprawnie, po czym ja założyłam
swoje vansy. Zgarnęłam jeszcze klucze z blatu i wyszłyśmy z domu. Ellie jak
zawsze biegała a ja co chwile musiałam krzyczeć żeby się nie oddalała za
daleko. Weszłyśmy do sklepu i zaczęłam wrzucać potrzebne produkty z listy do
wózka.
-To to – Ellie ciągnęła mnie za rękaw i pokazała mi Kinder niespodziankę
w ręku. Uśmiechnęłam się i wrzuciłam jajko do wózka a mała podskoczyła z
radości i klasnęła w dłonie. Ona jest taka urocza że ciężko jest jej odmówić,
uwielbiam dzieci kiedy są szczęśliwe i dostają to co chcą, a mama zawsze się z
nią kłoci ale zawsze na marne jej to wychodzi. Uśmiechnęłam się pod nosem na
wspomnienie kłócących się mamy z moją siostrą. Kiedy już wszystko miałam
podeszłam do kasy i zaczęłam wykładać produkty na taśmę. Pakowałam już
skasowane produkty do reklamówek, gdy mignięciem zauważyłam znajomą mi twarz
przy tej samej kasie, to był ten chłopak na którego wczoraj wpadłam, złapaliśmy
kontakt wzrokowy i patrzyliśmy sobie w oczy dokładnie tak samo jak wczoraj. Nie
wiem jak długo tak staliśmy i się na siebie patrzyliśmy ale z transu wyrwała
mnie kasjerka trochę zirytowana, kątem oka zauważyłam że chłopak się chichocze,
uśmiechnęłam się przepraszająco do kasjerki i podałam jej banknoty, wydała mi
resztę i wyszłam ze sklepu.
-Zaczekaj! – usłyszałam wołanie, zatrzymałam się i
odwróciłam w jego stronę, chłopak był ubrany w koszulkę na ramiączkach z jakimś
logiem, czarne rurki i czarne vansy.
-Cześć – powiedział i się uśmiechnął do mnie ukazując
śnieżno białe uzębienie, był strasznie słodki, uprzejmy i… seksowny. Tak, tak
przyznałam się był seksowny. Zauważyłam też kilka tatuaży.
-Cześć – odpowiedziałam i się uśmiechnęłam, poczułam jak
moje policzki robią się ciepłe co oznacza że się rumienie, spuściłam głowę żeby
je schować i przygryzłam wargę, na co on zachichotał dając mi znać że zauważył.
Pieprzone rumieńce.
-Jak masz na imię? – zapytał.
-Cassie – powiedziałam mu i spojrzałam na niego a on się
znowu uśmiechnął.
-Ładnie - rzucił
komplement na co się jeszcze bardziej zarumieniłam – ślicznie wyglądasz kiedy
się rumienisz – znowu obdarzył mnie komplementem. Teraz to już na pewno
przypominam dorodnego buraka. Poczułam szarpanie za rękaw, spojrzałam w dół.
-Kto to jest? – zapytała Ellie. Ach te ciekawskie dziecko.
-Yyy… nikt – chłopak spuścił głowę jakby posmutniał więc
szybko dodałam – kolega – podniósł głowę i się uśmiechnął, odpowiedziałam mu
tym samym – ja… muszę już iść… pa – odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę
domu.
-Do zobaczenia Cassie – usłyszałam jeszcze za sobą. Od
kluczyłam drzwi od domu i weszłyśmy do środka. Ściągnęłam buty i położyła klucze
na blat, po czym poszłam do kuchni i rozpakowałam zakupy. Spojrzałam na zegarek
15:52, Kate niedługo będzie więc postanowiłam przygotować jakieś przekąski i
picia, zaniosłam je do salonu kładąc wszystko na stolik. Chwile później usłyszałam
dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam, moim oczom ukazała się
moja przyjaciółka. Miała długie ciemne włosy, ubrana była w krótkie spodenki i
bokserkę.
-Hej – powiedziałam i przytuliłam ja na powitanie.
-Hej – odpowiedziała i także mnie przytuliła. Ściągnęła buty
i weszłyśmy w głąb domu.
-Przepraszam cię. Wiem że byłyśmy umówione ale mama mi tak
nagle z tym wyskoczyła i nie mogłam nic zrobić.
-Nie szkodzi, następnym razem. Mamy przecież jeszcze całe
wakacje. – powiedziała i uśmiechnęłam się na co odetchnęłam z ulgą.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, macie pierwszy rozdział :D Podoba wam się? Jak myślicie co to za tajemniczy chłopak? Piszcie w komentarzach, przyjmuje krytykę. Komentarze naprawdę dają motywacje do pisania więc proszę jeśli czytasz zostaw po sobie jakikolwiek znak choćby zwykłe " :)". Dziękuje i pozdrawiam.
Czytasz=komentuj :)
Wow. Zajebisty początek. Czekam na next :D
OdpowiedzUsuńDziękuje :D Drugi będzie jutro albo w piątek.
Usuń