czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 12

Obudziłam się nie na swoim łóżku, szybko otworzyłam oczy i usiadłam jak poparzona, rozejrzałam się po pokoju, on też nie jest mój. Wróciłam myślami do wczorajszego dnia, urodziny Lottie. Poczułam jak ktoś porusza się za mną, odwróciłam głowę by zobaczyć tam Louisa, momentalnie uśmiechnęłam się na ten widok. Louis pomruczał cichutko i odwrócił się tyłem do mnie. Powoli i po cichu wstałam z łóżka by zabrać moje rzeczy z pufy i weszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam, po czym wyszłam, Louis siedział na łóżku już prawie ubrany.
- Dzień dobry - przywitał się i uśmiechnął gdy mnie zauważył i przeciągnął koszulkę przez głowę.
- Hej - odwzajemniłam uśmiech.
Podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie, chwile potem poczułam owijające się wokół mnie silne ramiona. Oparłam się o Louisa ramie i spojrzałam w górę wpatrując się w jego oczy, piękne niebieskie tęczówki w których coraz bardziej się zatapiam.
- Kocham cię Lou. - wyszeptałam mu prosto do ucha.
- Też cię kocham Cass. - odpowiedział i ucałował moje czoło. - Chodźmy na śniadanie. - oznajmił i pociągnął mnie w stronę drzwi by wyjść z pokoju na korytarz.
W kuchni stała już mama Louisa robiąc śniadanie.
- Dzień dobry mamo. - przywitał się i odszedł ode mnie by przytulić swoją mamę.
- Ooo wstaliście już, siadajcie za chwilę śniadanie. - powiedziała radośnie. Chwilę później słyszałam jak ktoś biega na górze, a raczej słychać było jakby stado słoni właśnie przebiegło.
- Dziewczynki spokój tam i złazić na dół na śniadanie! - krzyknęła mama Louisa, na co oboje zachichotaliśmy.
- Oni tak zawsze. -powiedział Lou tak żebym tylko ja to słyszała. W tym momencie siostry Lou wpadły do kuchni o mało nie potykając swoją mamę z gorącą patelnią, na co dała im groźne spojrzenie i od razu się uspokoiły. Po śniadaniu Louis odprowadził mnie do domu.
- Dzięki za odprowadzenie mnie. - powiedziałam. Louis nie powiedział nic po prostu zaatakował moje usta. - Ja naprawdę muszę iść - wymamrotałam pomiędzy pocałunkami.
- To idź, przecież nic nie robię. - zaśmiał się i poczułam jak się uśmiecha. Żadne z nas nie chciało się odsunąć,
- No właśnie, nic nie robisz a powinieneś. - jak na komendę jego pocałunki stały się bardziej łapczywe i zachłanne, napierał na mnie dopóki moje plecy nie zderzyły się ze ścianą mojego domu. Powoli zjeżdżał pocałunkami w dół, najpierw po szczęce a potem na szyję, odchyliłam głowę na bok by miał lepszy dostęp.
- Lou. - wyszeptałam a on szybko wrócił do moich już opuchniętych i czerwonych warg. Staliśmy tak i całowaliśmy przez jeszcze kilka minut które wydawały się jak godziny.
>- Powinnaś już iść. - oznajmił gdy się ode mnie odsunął z opuchniętymi ustami i szerokim uśmieszkiem.
- Tak, pa. - uśmiechnęłam się z wielkimi rumieńcami i weszłam do domu, i jak na zawołanie mój telefon wydał charakterystyczny dźwięk nadchodzącej wiadomości.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nadawca: Kate
Odbiorca: Cassie
Dłużej się nie dało? Staliście tam jakieś 15 minut. :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak myślałam że ktoś nas obserwuje, któż by inny jak nie moja przyjaciółka z naprzeciwka Kate.Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam tam dziewczynę w oknie w swoim pokoju, gdy mnie zauważyła pomachała mi co odwzajemniłam. Zasłoniłam okno z powrotem i poszłam do mojego pokoju. Glebłam się na łózko a moje myśli zajął Louis i scena przed domem którą Kate "widziała."
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka, wiem długo czekaliście na ten rozdział, Jest krótki i w ogóle ale bez weny to nie to samo, chociaż chyba trochę wróciła.Napisałam go specjalnie dla was bo długo nic nie wstawiałam.Zapowiada się tak zwany "przekręt" ale nie wiem czy o tym pisać, bo może to zepsuć całego bloga. Napiszcie w komentarzach czy mam ryzykować czy lepiej nie, bo wszystko może się zepsuć. A co do rozdziałów, nie wiem kiedy będzie następny i mogą pojawiać się rzadziej dopóki nie odzyskam weny całkowicie. Buziaki i piszcie w komach co sądzicie. Do następnego. :*
Czytasz=komentujesz :D

11 komentarzy:

  1. Super <3 czekam na nn <3
    Alex

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham <3
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak słodko! <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział *_* Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny choć krótki!
    Czekam nn!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do Liebster Awards :)
    Strona: http://forestttforme8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. 38 yrs old Office Assistant IV Travus Simnett, hailing from Langley enjoys watching movies like "Edward, My Son" and Orienteering. Took a trip to Teide National Park and drives a Econoline E150. link do strony internetowej

    OdpowiedzUsuń